Używamy plików Cookies dla zapewnienia poprawnego działania strony. Zgodnie z prawem, musimy zapytać Cię o zgodę. Proszę, zaakceptuj pliki Cookies i pozwól tej stronie działać poprawnie.
Korzystając z naszej strony akceptujesz zasady Polityki Prywatności.

Wyszukaj na naszej stronie

 
 
wtorek, 06 grudzień 2011 12:22

Studia w Oxfordzie

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)
© stephen coburn          fotolia.com © stephen coburn fotolia.com

„Studia w Oxfordzie były dla mnie jednym z najbardziej rozwijających, cennych i inspirujących okresów w moim życiu…”

Wywiadu nt. studiów prawniczych w Polsce, Niemczech i Wielkiej Brytanii, udzielił MARCIN K. PIECHOCKI - aplikant adwokacki, członek Izby Adwokackiej w Warszawie, absolwent Wydziałów Prawa Uniwersytetów we Wrocławiu, Kilonii i Oxfordzie.

Pytanie: Co Pana skłoniło do podjęcia studiów prawniczych i to na tylu uczelniach? Jakie były motywy?

Marcin Piechocki:Podjecie przeze mnie studiów na poziomie magisterskim na trzech europejskich uniwersytetach – na Uniwersytecie Wrocławskim, Uniwersytecie Christiana Albrechta w Kilonii w Niemczech i na Wydziale Prawa Uniwersytetu Oxfordzkiego w Anglii było dużym wyzwaniem. Wynikało ono z moich aspiracji, dobrego językowego przygotowania, szczęścia, pracowitości, otwartości na świat, chęci podnoszenia kwalifikacji i poszerzenia wiedzy prawniczej, chęci poznania innych kultur prawnych oraz studiowania w językach obcych – w szczególności w języku angielskim i języku niemieckim oraz przebywania w międzynarodowym środowisku. Towarzyszyła mi równocześnie świadomość, że swobodne poruszanie się, w co najmniej 2 językach obcych, staje się współcześnie w Polsce standardem i wymaganiem dla najwyższej klasy prawnika.

Zawsze moim marzeniem były studia na Oxfordzie. Tak jak wszyscy młodzi prawnicy skończyłem 5-letnie dzienne uniwersyteckie studia prawnicze. Było to w 2001 roku. Polska znajdowała się wtedy w dobie intensywnych przemian geopolitycznych, kraj został zaproszony do członkostwa w NATO i przygotowywał się do wejścia Polski do Unii Europejskiej. Uważam, że ten ciekawy czas tylko inspirował mnie, by poznawać świat i wierzyć, że marzenia się spełniają. Bliskość położenia naszego poważnego partnera gospodarczego – Republiki Federalnej Niemiec, częste pobyty w Niemczech począwszy od czasów liceum, dobra znajomość języka niemieckiego oraz częsty kontakt z tym językiem zaowocowały wybraniem mnie na V roku studiów na stypendium Socrates-Ersamus na Christian Albrechts Universität zu Kiel. Po ukończeniu studiów w Polsce i zdaniu egzaminu dopuszczającego na studia na niemieckiej uczelni (Prüfung als Nachweis der deutschen Sprache) kontynuowałem studia w Kilonii na poziomie LL.M. (Magister Legum) - m.in. współfinansowany przez DAAD i własną pracę w BMW w Monachium - otrzymałem dyplom magisterski w 2002 roku. Następnie w tym samym roku Wydział Prawa w Oxfordzie przyjął mnie na prestiżowe studia MJur/BCL.  Jednak problemy, jakie napotkałem by zdobyć stypendium spowodowały, iż rozpocząłem je w 2004 roku. Studia w Oxfordzie były jednym z najbardziej rozwijających, cennych i inspirujących okresów w moim życiu. Dyplom ich ukończenia odbierałem w 2006 roku w Teatrze Sheldonian.

Pytanie: Jak to się stało, że dostał się Pan na Oxford?

marcin-piechocki Marcin Piechocki © karieraprawnika.pl

M.P.:Mógłbym ocenić to tak, że przygotowywałem się całe edukacyjne życie, by zwieńczyć je wymarzonymi studiami na Oxfordzie. Na to, że moja aplikacja na posiedzeniu wydziału prawa została rozpatrzona przez Oxfordzkich profesorów pozytywnie spośród wielu aplikacji z całego świata złożyło się wiele wzajemnie uzupełniających się czynników, a nade wszystko miałem dużo szczęścia. Po pierwsze, uczęszczając w liceum do klasy z poszerzonymi językami obcymi i przy licznych pobytach zagranicznymi opanowałem  język angielski w stopniu bardzo dobrym. Ze swoją aplikacją złożyłem esej na zadany temat. Miałem ponadto bardzo dobre wyniki na studiach. Po drugie, po ukończeniu studiów LL.M. w Niemczech i opanowaniu prawa europejskiego dobrze poruszałem się w co najmniej dwóch systemach prawnych, co było jednym z warunków dopuszczenia do studiów. Moja pierwsza praca magisterska dotycząca skuteczności dyrektyw w krajowym porządku prawnym oparta była na materiałach z Oxfordu.  Po trzecie, podczas studiów przejawiałem aktywność pozauniwersytecką. Po czwarte, miałem to szczęcie, że spotkałem na swojej edukacyjnej drodze Prof. Sir Davida A.O. Edwarda, który wówczas był angielskim sędzią w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu. Zainteresował się on moją dotychczasową działalnością i zaprosił mnie na staż do Luksemburga. Tam m.in. przygotowywałem raporty z akt sprawy dla wszystkich sędziów Trybunału z akt w języku francuskim, angielskim i niemieckim. Jego bliskim współpracownikiem była absolwentka Oxfordu, obecnie wzięta adwokat w Londynie, Anneli Howard. Współpraca z nią spowodowała, że zdecydowałem się aplikować do Oxfordu. Towarzyszyły mi rekomendacje profesorów z 3 krajów Europy: Polski, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Myślę, że rekomendacja sędziego ETS przeważyła szalę i dostałem się do świata Harrego Pottera!


Pytanie: Uczelnie, z którego kraju są według Pana najlepiej przystępne studentom i przystosowane do ich potrzeb?

M.P.: Wiele rzeczy się zmieniło od czasów kiedy ukończyłem studia w tych krajach - choć minęło zaledwie kilka lat. Oczywiście na korzyść uczelni polskich takich jak Wrocław, Warszawa czy Kraków. Zauważam, że w ciągu ostatnich lat infrastruktura, taka jak sale wykładowe, biblioteki polskich uczelni znacząco się poprawiła i nie ustępuje znacząco zachodnim uniwersytetom takim jak Oxford czy Kilonia bądź Monachium. Dobrym tego przykładem jest Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, czy znakomicie rozwijająca się baza lokalowa Uniwersytetu Wrocławskiego, wliczając w to dwa nowe znakomite budynki Wydziału Prawa na Uniwersytecie we Wrocławiu. Zauważam, że polskie wydziały prawa są coraz bardziej dostępne dla studentów, których aspiracją jest studiowanie prawa. Polskie studia prawnicze stają się coraz bardziej powszechne. Zbliża to polskie uczelnie do niemieckich wydziałów prawa. Dla przykładu należy w tym miejscu podać, iż w Niemczech można studiować prawo więcej niż 5 lat. To właśnie na studencie spoczywa obowiązek, aby pozaliczać wszystkie niezbędne przedmioty. Niemieckie uczelnie prawnicze nie nakładają wymogu by dane konkretne przedmioty pozaliczać we właściwym czasie.

W Anglii istnieje ścisła hierarchia wydziałów prawa. W zależności od wyników na maturze, tylko najlepsi mogą dostać się na Oxford, gdzie mieści się najlepszy wydział prawa w Wielkiej Brytanii. Dlatego zaleca się, aby ubiegać się na kilka wydziałów prawa, aby zostać przyjętym na jednym z nich. W Anglii studia są płatne. Najdroższe są studia w najstarszych angielskich uniwersytetach w Oxford i w Cambridge. Wiele osób, aby zapewnić sobie miejsce, wobec trudności w uzyskaniu stypendiów, o które trwa zaciekła konkurencja studentów/kandydatów z całego świata, musi korzystać z wieloletnich kredytów. Te elementy na pewno mogą wpłynąć na dostępność studiów w Anglii dla Anglików oraz obywateli innych państw. W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że przy przyjęciu na prestiżowe angielskie uczelnie decyduje nie tylko średnia ocen, ale również zainteresowania pozauniwersyteckie, działalność dla swojej społeczności, w której się funkcjonuje, sport, pasje i zdolności do wytrwałej pracy danej osoby. Oxford i Cambridge uruchomiły programy informacyjne zachęcające potencjalnych kandydatów na studia, przedstawiając w nich wymagania stawiane kandydatom oraz obalające mity, które krążą wokół tych uczelni.

Pytanie: Czy dostrzega Pan znaczące różnice pomiędzy wykładowcami polskimi a niemieckimi i angielskimi, jeżeli chodzi o podejście do studentów, rozumienie ich potrzeb, wymagań oraz możliwości? Jakie dostrzega Pan elementy wyróżniające w systemie kształcenia w krajach, w których Pan studiował?

M.P.: Znaczące różnice dostrzegałbym pomiędzy wykładowcami polskimi i niemieckimi reprezentujący kontynentalną metodę nauczania, a angielskimi reprezentujący partnerską metodę nauczania. Można powiedzieć, że polscy profesorowie trzymają dystans do studentów oraz w pewnym zakresie mogą wydawać się niedostępni dla przeciętnego studenta. Wymagania za moich czasów były duże, to student miał  dostosować się do zastałego systemu nauczania. Myślę jednak, że i to się obecnie zmienia, tak jak zmieniają się polskie uniwersytety. Sądzę, że polscy wykładowcy i ćwiczeniowcy są coraz bardziej otwarci na studentów, zachęcają do zadawania pytań, pojawia się obustronny dialog. Symbolem zmian jest chociażby fakt, że na stronach internetowych praca każdego wykładowcy jest oceniana przez studentów. Jest oczywiste, że w obecnych czasach, wobec dużej liczby studentów, wynikającej z otwartej polityki wydziałów prawa, naturalnie osobisty kontakt studentów z wykładowcami może być coraz bardziej utrudniony.


W Niemczech sytuacja wygląda trochę lepiej. Tutaj student traktowany jest mniej na dystans, student może w każdej chwili odwiedzić profesora, jeżeli pojawiają się pytania związane z przerabianym czy zadanym materiałem. Studenci widzą, jak wyglądały w poprzednich latach egzaminy z danego przedmiotu, znają zestawy pytań z poprzednich lat, jest większa przewidywalność. Studenci wiedzą co należy zrobić, jaki poziom wiedzy należy zaprezentować, by uzyskać daną ocenę.

Jeżeli chodzi o Anglię, to mogę mówić jedynie o Oxfordzie. Pytanie to otwiera w tym miejscu kwestię całego oxfordzkiego systemu kształcenia. Po przejściu wstępnej selekcji na studia wybierani są wybitni studenci, wybitne indywidualności, system nie jest taki masowy, jak w przypadku polskich, a w szczególności niemieckich uniwersytetów. To powoduje, że student staje się partnerem dla wykładowcy. Oni wzajemnie się od siebie uczą i wchodzą w dialog. Oxford cechuje się systemem kolegialnym i tutorialnym– unikalnym na świecie. Każdy student będąc członkiem wydziału prawa jest również członkiem jednego z 46 college’ów. College jest akademicką społecznością, składającą się z profesorów i studentów studiujących różne dziedziny wiedzy, z bardzo różnorodnych krajów świata, mieszczącą się w zamkniętych zespołach średniowiecznych budynków, do których wstęp mają tylko członkowie collegeu. Większość collegeów ma swoje dziedzińce z zawsze zieloną angielską trawą. Każdy ze studentów przez okres swoich studiów ma swojego tutora, który sprawuje nadzór nad postępami w nauce, zawsze można się do niego zwrócić w każdej sprawie, nie tylko akademickiej.

Moim tutorem podczas studiów był prof. Derrick Wyatt, QC, adwokat, wybitny specjalista z zakresu prawa europejskiego i europejskiego prawa gospodarczego. System kolegialny w Oxfordzie uzupełniony jest tutorialami. Oznacza on, że po zakończeniu wykładów i seminariów, które odbywają się, tak jak na polskich i niemieckich uczelniach, w szerszym gronie, odbywają się spotkania w collegach 4-8 tutoriali z profesorami w gronie do 4 studentów. Zdarzyło mi się, że tutoriale odbywały się w gronie 1 profesor – 2 studentów. Tutoriale odbywają się na zaawansowanym poziomie. Przed każdym z nich należy przygotować esej na pytanie problemowe. Przebieg tutorialu jest bardzo interaktywny. Każdy student musi być przygotowany na twórczą dyskusję na poruszane tematy w oparciu o esej. Dzięki tutorialom uczelnia kształtuje w studentach analityczne myślenie i umiejętność wypowiadania się w mowie i na piśmie. Kształci również odwagę wypowiadania się publicznie.

Pytanie: Jakie różnice widzi Pan w podejściu polskich i zagranicznych studentów prawa do studiowanego przez nich kierunku (wiążącego się z dużym poziomem odpowiedzialności i etyki zawodowej)?

M.P.: Co do Polski, to podejście studentów ulega ciągłym zmianom w samej Polsce w zależności od roku studiów i ośrodka akademickiego. Generalnie obserwuję odejście od traktowania studiów jako celu samego w sobie służącego samorealizacji, ale jako celu do osiągnięcia innych zawodowych celów. Mało kto teraz studiuje full time. Obecnie pracodawcy bardziej doceniają doświadczenie niż same studia jako same w sobie. Obecna sytuacja wymusza więc na studentach godzenie obowiązków wynikających ze studiów z pracą zawodową, np. na stanowiskach asystentów prawnych. Uważam, że pośrednio odbija się to na jakości i trwałości uzyskiwanej wiedzy. Obserwuję także, iż część osób chce jedynie „prześlizgnąć” się przez studia, a nie wynieść z tego czasu jakieś większe wartości, co należy ocenić jako zjawisko niepokojące. Wynika ono z masowości studiów.

Co do Niemiec zauważalne jest systematyczne i poważne podejście studentów do obowiązków na uczelni. Tu liczą się stopnie, które decydują o starcie zawodowym. Cały okres niemieckich studiów prawniczych służy przygotowaniom do pierwszych egzaminów państwowych (Erstes Staatsexamen), które zarazem otwierają okres aplikacji prawniczej (Referendariatzeit). Ocena z tych egzaminów, która powinna być co najmniej na poziomie vollbefridigend, otwiera dopiero drzwi do prawniczej kariery. Wobec dużej ilości adwokatów w Niemczech (obecnie na poziomie ponad 150.000), wybór przez studenta prawniczej drogi wymusza poważne podejście do studiów, by móc potem liczyć się w zawodzie. Aby przygotować się do Erestes Staatsexamen niemiecki student musi poświęcić ok. 4 – 5 lat.

Co do Anglii, to sytuacja przedstawia się różnie. Studenci przygotowujący się od wielu lat, do tego by dostać się do najlepszych angielskich uniwersytetów i na studia są zdeterminowani. Dyplomy prawa z Oxfordu i Cambridge otwierają drogę do prawniczej międzynarodowej kariery. Studia na tych uczelniach należą do jednych z najintensywniejszych na świecie. Studia prawnicze w Anglii są dwustopniowe – jest licencjat i magisterium. Większość studentów prawa w Anglii kończy swoją edukację na poziomie licencjackim i dalej kontynuuje naukę na 1 – rocznej aplikacji (legal practice course), a następnie przez dwa lata pracując jako trainee solicitors w międzynarodowych firmach prawniczych w City w Londynie.


Pytanie: Na co studenci polscy powinni zwrócić uwagę i czy są jakieś szczególne kwestie, które powinni poprawić?

M.P.: Obecnie studenci prawa powinni dbać o rzetelność zdobywanej wiedzy. W czasie, w którym coraz więcej osób kończy studia prawnicze, dostęp do wykonywania zawodów prawniczych staje się coraz szerszy, na rynku będzie coraz więcej prawników. W takiej sytuacji studenci prawa muszą sobie zdać sprawę, że w cenie będzie rzetelna wiedza, poparta znajomością co najmniej dwóch języków obcych, ukończenie co najmniej szkoły prawa obcego na uniwersytecie, a najlepiej zagranicznych studiów LL.M. oraz umiejętność stosowania prawa w praktyce oraz przestrzeganie kodeksu etyki prawniczej. To rynek usług prawniczych będzie w coraz większym stopniu decydował o trendach, które studenci winni wziąć pod uwagę. Biorąc tendencje rozwojowe na rynku usług prawniczych widzę podobieństwa z rynkiem niemieckim.

Pytanie: Które uczelnie lepiej przygotowują do przyszłej pracy prawnika pod względem umiejętności wykorzystywania i stosowania zasad w praktyce?

M.P.: Myślę, że najlepsze w tym względzie są uczelnie angielskie, następnie niemieckie. Wynika to z tradycji nauczania prawa oraz z istniejącego systemu prawa precedensowego (common law).

Należy jednak zauważyć, że w każdym z trzech krajów, w którym studiowałem, występuje faza nauczania akademickiego, która ze swej natury skupia się na przedstawieniu działów prawa i związanych z nimi zagadnień prawnych w sposób uporządkowany, a dopiero po ich opanowaniu student może rozpocząć kształtowanie warsztatu i stosowanie tych zasad w praktyce. Szczególną głębię akademickiego wykształcenia prawnika obserwuje się w Polsce i Niemczech. Charakterystycznym elementem niemieckiego wykształcenia prawniczego jest rozwiązywanie kazusów (die Fälle). Kazusy przedstawiają zbudowane stany faktyczne, dla których rozwiązania wymagane jest zastosowania instytucji prawnych, których student dopiero się nauczył. Przybliżają one studentom potencjalne sytuacje, które student już jako prawnik może napotkać w praktyce bądź które mogą się zdarzyć. Myślę, że coraz bardziej powszechne wprowadzenie na prawniczych studiach akademickich w Polsce rozwiązywania kazusów byłoby krokiem w dobrym kierunku. Nauczyłoby to studentów nie tylko nabywania wiedzy, ale również stosowania prawa w praktyce. Uważam, że rozwiązywanie kazusów byłoby dobrym łącznikiem pomiędzy konieczną podbudową teoretyczną studiów, a stosowaniem norm prawnych w praktyce, wymaganą na aplikacjach prawniczych i w życiu zawodowym. Należy zwrócić uwagę, że obecnie większość studentów prawa nie wybiera naukowej ścieżki kariery, ale staje się praktykami prawa. Na pewno ten element powinien przesądzać o odpowiednim wypracowaniu modelu studiów prawniczych w Polsce.

Pytanie: Gdzie dostrzega Pan największe szanse na rozwój kariery prawniczej, biorąc pod uwagę Pańskie doświadczenie uzyskane na stażach w Europie Zachodniej? Czy polski rynek pracy jest dla prawników polskich i zagranicznych atrakcyjny?

M.P.: Na początku z moich obserwacji należy poczynić jedną uwagę. Co do zasady, mimo trwającej integracji europejskiej i rozwoju wspólnego rynku w Unii Europejskiej, globalnej postępującej wzajemnej zależności gospodarczej na świecie, wciąż wobec zasadniczych różnic w systemach prawnych w Europie i na świecie, rynek pracy dla prawników pozostaje głównie rynkiem narodowym. Jest więc  zatem dość utrudnione porównywanie poszczególnych rynków prawniczych państw członkowskich pod względem ich atrakcyjności. Co do zasady rynki każdego z państw członkowskich skorelowane są z drogą edukacji prawniczej w danym państwie i wciąż utrudnione jest w praktyce dla obywateli innego państwa, by uzyskać satysfakcjonujący dostęp do tych rynków (tak jak to dzieje się w przypadku lekarzy różnych specjalności, inżynierów, inżynierów budownictwa, architektów). Nie oznacza to, że dostęp jest niemożliwy.

Porównując warianty wyborów stojących przed młodymi prawnikami w Polsce, stawiającymi pierwsze kroki na swojej karierze zawodowej, naturalnie rynek polski jest dla nich atrakcyjny. Coraz bardziej otwarte drzwi do uzyskiwania dostępu do zawodu adwokata i radcy prawnego, zapowiedź kolejnych reform dotyczących funkcjonowania systemu zawodów prawniczych i systemu sprawiedliwości w Polsce, dobre długofalowe prognozy rozwoju gospodarczego Polski powodują, że rynek polski rynek pracy jest dla prawników atrakcyjny.


Chciałbym również zwrócić uwagę na otwartość rynku usług prawnych dla polskich prawników w Wielkiej Brytanii, a przede wszystkim w Londynie, jednym z największych centrów finansowych świata. Istnieje realna możliwość chociażby po studiach LL.M. zakwalifikowanie się na aplikację prowadzącą do uzyskania jednego z zawodów prawniczych – solicitora. Po zakwalifikowaniu się należy przebyć 1-roczny conversion course zapoznający kandydata w niezbędną wiedzę systemu common law, następnie 1-roczny legal practice course, i następnie podjąć pracę w firmie prawniczej jako trainee solicitor. Uzyskanie tytułu solicitora w Anglii i Walii umożliwia takiemu prawnikowi dostęp do rynków prawniczych objętych oddziaływaniem systemu common law – od Kanady poprzez Indie, Hong Kong aż po Australię i Nową Zelandię. Co do Stanów Zjednoczonych, ukończenie studiów LL.M. na wiodącym uniwersytecie daje możliwość podejścia do New York Bar Exam i zostanie adwokatem stanu Nowy Jork.

Natomiast, co do Niemiec to jestem zdania, że w chwili obecnej, wobec dużej liczby adwokatów i ogromnej konkurencji na rynku niemieckim, obowiązywaniu okresów przejściowych wynikających z załącznika XII do Traktatu Akcesyjnego Polski do Wspólnot Europejskich, szanse rozwoju kariery prawniczej w Niemczech dla młodych prawników z Polski są bardzo ograniczone.

Reasumując więc przede wszystkim rynek polski jak również rynek angielski i rynek w USA po zapewnieniu odpowiedniego finansowania edukacyjnych zamierzeń w tych krajach, są dla polskich prawników atrakcyjne.

Co do prawników zagranicznych, to są oni bardzo cenieni na polskim rynku i dla nich rynek polski jest atrakcyjny. Polska wciąż jest „rynkiem wschodzącym” w okresie ciągle trwającej transformacji i wyrównywaniu różnic cywilizacyjnych i mentalnych, które nastąpiły po II wojnie światowej i odrzuceniu przez Polskę planu Marshalla. Wobec powyższego prawnicy zagraniczni z doświadczeniem edukacyjnym i doświadczeniem w zawodzie z zagranicy, podążający niejako za zagranicznymi przedsiębiorcami inwestującymi w Polsce wnoszą wiele i pomagają kształtować w Polsce dobrą kulturę prawną.

 

Pytanie: Jak oceniałby Pan poziom nauczania specjalistycznego języka prawniczego na uczelniach polskich?

M.P.: Dobrze oceniłbym ten poziom i inicjatywy w tym zakresie. Wiem, że wiele zmieniło się w ciągu ostatnich kilku lat. Powstały szkoły prawa niemieckiego, angielskiego, francuskiego, amerykańskiego, hiszpańskiego nauczanego w ojczystych językach tych krajów. Szczególnym tego przykładem jest Uniwersytet Wrocławski. Szkoły prawa obcego dają więc szansę na naukę języka prawniczego na dobrym poziomie.   Szkoły jednak wymagają już pewnego zaawansowania w języku obcym, które to kandydat do tych szkół powinien wynieść z liceum. Trwa ponadto wymiana polskich uczelni z uczelniami zagranicznymi w ramach programu Sokrates – Erasmus. Uczestnictwo w takiej wymianie daje także możliwość podnoszenia kwalifikacji w zakresie prawniczego języka obcego wybranego kraju.

 

Pytanie: Gdzie studenci mają największe szanse na uzyskanie wsparcia finansowego w postaci stypendiów, grantów i dotacji i do jakich krajów najłatwiej jest wyjechać? Jak na tle zamożnych uczelni zagranicznych wypadają rodzime.

M.P.: Najbardziej dostępnym finansowaniem pobytów zagranicznych jest stypendium w ramach programu Sokrates – Erasmus, które ma wyrównywać różnice kosztów utrzymania pomiędzy Polską a krajami docelowymi Unii Europejskiej, gdzie student jest kierowany. Nie jest ono wysokie.

Najłatwiej jest wyjechać na pobyt zagraniczny do Niemiec pod warunkiem dobrej znajomości tego języka. Studia w Niemczech, w tym studia LL.M. co do zasady są bezpłatne dla obcokrajowców. Oferowane jest wsparcie finansowe np. przez DAAD czy Konrad Adenauer Stiftung. Najbardziej polecanym sposobem na uzyskanie dofinansowania jest praca wakacyjna ( ja sam w trakcie wakacji, by w pełni sfinansować swój 2-letni pobyt w Niemczech pracowałem w BMW w Monachium, co było samo w sobie znakomitym doświadczeniem).

 


Jeżeli chodzi o finansowanie studiów LL.M. i dalszego kształcenia prawniczego na aplikacjach w Wielkiej Brytanii, muszę stwierdzić, że nie jest łatwo zdobyć stypendia. Koszty związane z takim pobytem są wysokie. Studia LL.M. w Anglii są płatne – czesne wynoszą od 2000 do ok. 7000 funtów rocznie na Oxfordzie, minimalne koszty utrzymania wynoszą od 10500 do 13000 funtów rocznie na Oxfordzie i w Londynie lub minimalnie 7000 funtów rocznie w innych częściach Wielkiej Brytanii. Nie należy się zrażać i walczyć o stypendia oferowane przez Ambasadę Brytyjską, stypendia oferowane przez fundację Crescendum Est Poloniae, banki, samorządy terytorialne swoich miejsc zamieszkania. Należy obecnie podjąć próbę uzyskania wsparcia w ramach funduszy unijnych (np. w ramach działań rozwoju kapitału ludzkiego). Oceniam, że raczej trudno jest otrzymać stypendia oferowane przez same brytyjskie uniwersytety. Sądzę, że również międzynarodowe firmy prawnicze, jak również czołowe polskie firmy prawnicze, byłyby gotowe pomóc rokującym kandydatom do pracy w sfinansowaniu takich studiów. Nie dokonywałbym rozróżnienia między polskimi, a zagranicznymi uczelniami co do możliwości uzyskiwania stypendiów. Nie spodziewałbym się uzyskania wsparcia finansowego z polskiej uczelni macierzystej na studia zagraniczne, chyba, że uczelnia polska związana byłaby z zagraniczną umową o współpracy. W takim przypadku liczyłbym na możliwość uzyskania dotacji, zniżek co do czesnego.

 

Pytanie: Studenci prawa często wskazują na konieczność reformy akademickich studiów prawniczych, jakie jest Pana zdanie w tej kwestii? W jaką stronę w największym stopniu powinny pójść polskie uczelnie, aby się usprawnić i poprawić swoją konkurencyjność?

M.P.: Uważam, ze należy podjąć próbę reformy studiów prawniczych w Polsce. Obecnie studia prawnicze w Polsce są bardzo akademickie, nie przygotowują w pełni kandydatów do praktykowania prawa w Polsce. Na pewno oprócz wykładu akademickiego należałoby zaproponować studentom np. rozwiązywanie kazusów, tak, aby kształcić w studentach umiejętność analitycznego myślenia oraz umiejętność rozwiązywania problemów. Należałoby się zastanowić nad skorelowaniem programów studiów prawniczych z programem zajęć na aplikacjach prawniczych, tak jak to ma miejsce w Anglii czy Niemczech.

Mimo wszystko, uważam, że w polskich uczelniach prawniczych drzemie ogromny potencjał, który może je wynieść na listy pierwszej setki najlepszych uczelni na świecie, tylko trzeba umiejętnie go uruchomić i wykorzystać.

 

Dziękuję za rozmowę.

Czytany 6269 razy
Reklama:
Najnowsze